Gershwin...z Nowego Yorku.

Metropolitan Opera w swoim cyklu Night Stream prezentuje operę G. Gershwina "Porgy i Bess". Transmisja dostępna bezpłatnie przez 24 h tylko 5.06.2021.

Kto przegapił przedstawienie w lutym tego roku ma więc kolejną szansę! Przypominam że opera ta dostała Oskara za najlepsze nagranie przedstawienie operowe 2020.

George Gershwin... kto z Was miał możliwość usłyszeć na żywo jedną z jego oper w amerykańskiej obsadzie? - jest szczęściarzem! - mnie nigdy się nie udało. Dzięki serii Night Stream Metropolitan Opera będzie to jednak możliwe.

W najbliższą sobotę 5 czerwca 2021 przez 24 h dostępna będzie transmisja owej opery bezpłatnie na kanale Metropolitan Opera.

Dołącz do mojego wydarzenia na Facebooku TUTAJ, by nie zapomnieć!




Gershwin w Met. Wyjątkowy?

Dlaczego warto obejrzeć ten wyjątkowy spektakl? Może być to jedyna okazja w życiu, by zobaczyć jedną z dwóch napisanych przez Georga Gershwina oper. Dla mnie specjalnym walorem artystycznym jest fakt, iż muzykę amerykańskiego kompozytora usłyszymy w wykonaniu orkiestry z jego rodzinnego kraju i miasta.


Tak jak Chopin brzmi najpiękniej w Żelazowej Woli,

tak Gershwin w Nowym Yorku.


Pan Wojciech Dzieduszycki w swoim artykule do "Życia Literackiego "w 1973 r. po wykonaniu opery przez Wrocławski zespół pisze:


" Największe kłopoty miała orkiestra, która pod kierownictwem An­drzeja Rozmarynowicza - grała wpra­wdzie lekko i elastycznie, nie potra­fiła jednak przekroczyć owej tajem­niczej bariery dzielącej muzykę kla­syczną od muzyki wymagającej umiejętności "swingowania"...


Jazzmanem jednak trzeba się urodzić..."


Coś mi mówi, że orkiestra z Manhattanu, jednej z najlepszych oper na świecie a na pewno najlepszej w Stanach, nie będzie miała problemu ze swingowaniem. Broadway i Brooklyn - serce Gershwina - ma przecież za rogiem... :)




Coś w tym jest...

Znacie zapewne Summertime, oryginalnie pochodzi właśnie z tej opery. Zobaczcie jej fragment, który mam nadzieje, będzie wielką zachętą, by we wtorek obejrzeć ze mną całą operę!


(Frg. tekstu autorstwa T. Dzieduszyckiego pochodzi ze strony www.encyklopediateatru.pl, gdzie dostępny jest cały artykuł)



"Autor powieści "Porgy", amery­kańskiego bestselleru lat dwu­dziestych, DuBose Heyward, urodził się i spędził nieomal całe życie w południowo-karolińskim mieście portowym Charle­ston. Jako dozorca na plantacji ba­wełny, a później agent ubezpiecze­niowy, poznał na wylot życie co­dzienne, radości i smutki, zwyczaje i obrzędy czarnych mieszkańców Południowej Karoliny. W wolnych chwilach pisywał wiersze i opowia­dania, które drukował w miejsco­wych gazetach. Akcję tych opowia­dań umieszczał najczęściej w Cat-fish Row, charlestońskiej dzielnicy murzyńskiej biedoty. "Catfish Row" - "Zaułek suma" był ongi dziel­nicą zamieszkałą przez charlestoński high-life. Po klęsce południowych stanów w wojnie secesyjnej, kiedy "przeminęły z wiatrem" wielkie for­tuny oparte na niewolnictwie Mu­rzynów, arystokracja charlestońska opuściła kosztowne rezydencje nad­morskie, a zaniedbane i rozpadające się pałace i wille zajęli - jak to się często obserwuje na południu USA - czarni biedacy: robotnicy portowi, rybacy, pokątni handlarze, żebracy, ukrywający się przed pra­wem przestępcy. Ten przedziwny konglomerat rozkładającego się przepychu architektury i nędznego życia biedaków, gnieżdżących się w zmienionych w rudery pałacach, stał się pożywką dla fantazji literackiej DuBose Heywarda. I tak powstała powieść o romantycznej miłości ka­lekiego żebraka Porgy do pięknej, lekkomyślnej, z gruntu dobrej, ale bezwolnej wobec namiętności i nar­kotyków, Bess. Tło dla dramatycz­nych dziejów tej miłości stanowiły tragiczne wypadki rozgrywające się w Catfish Row wypadki autentycz­ne, których opis Heyward znalazł w rocznikach charlestońskich dzienni­ków.

Zresztą główny bohater powieści, Porgy, był też postacią autentyczną - cały Charleston znał beznogiego żebraka zwanego Goat-Sammy, "Kozi Sammy", przemierzającego ulice w wózeczku ciągnionym przez kozę.


Kiedy George Gershwin przeczytał powieść DuBose Heywarda, od razu zorientował się, że jest to świetny materiał na libretto operowe. Był to już rok 1926 i Gershwin wdrapywał się na najwyższe szczeble amery­kańskiej drabiny sławy. Jego pio­senki śpiewali najpopularniejsi pie­śniarze świata z Al Jolsonem, Ger­trudą Lawrance i Ewą Gauthier. Obsesją króla muzyki rozrywkowej była jednak muzyka poważna i marzył o napisaniu wielkiej opery amerykańskiej.


Zanim jednak George Gershwin zrealizował swój zamiar, minęło 9 lat. Pierwsze pertraktacje z Du­Bose Heywardem utknęły na mar­twym punkcie, gdyż żona autora "Porgy'ego", aktorka Dorothy Hartzel Kuhns przerobiła powieść mę­ża na sztukę dramatyczną, która nb. nie przyniosła na scenie Theatre Guild spodziewanego sukcesu. Dopiero w 1933 udało się Gershwinowi pozyskać zgodę Heywarda i już wkrótce pierwsze sceny aktu I i II otrzymały kształt muzyczny. I wówczas dopiero Gershwin zna­lazł czas na to, aby przez 7 tygo­dni zamieszkać na Folly Island w pobliżu Charlestonu, skąd robił częste wypady do Catfish Row i na James Island, gdzie poznawał życie codzienne bohaterów swojej opery, ich zwyczaje, obrzędy, śpie­wy, tańce. Chodziło mu przede wszystkim o wchłonięcie atmosfery tego dziwnego światka, o bezpośre­dnie zetknięcie się z oryginalnym folklorem czarnej Południowej Ka­roliny, gdyż jak sam później pi­sał:


"...zdecydowałem się nie korzystać z oryginalnych tematów ludowych, po­nieważ chciałem, aby całość utworu była jednolita, skomponowana przez jedną osobę. Dlatego też napisałem sam i spirituals, i pieśni o charakterze ludowym, niemniej są one w jakimś stopniu oparte na folklorze i - utrzy­mując się w operowej formie - "Porgy and Bess" jest operą ludo­wą..."


Ta wypowiedź jest bardzo charak­terystyczna i znakomicie obrazuje i zamierzenia i efekty pracy Gersh­wina. Powstała typowa opera ame­rykańska, typowy produkt amery­kańskiej kultury popularnej, wzo­rzec muzyczny aktualny do dnia dzisiejszego. Wielki przebój ostat­nich czasów, "Jesus Christ Super- star", "opera rockowa" A. L. Webbera zbudowana jest na tej samej zasadzie mieszanki nastrojów, ga­tunków muzycznych, gdzie fragmen­ty symfoniczne sąsiadują z piosen­kami beatowymi, arie i duety pi­sane w stylu opery włoskiej z son­gami i jazzującymi wstawkami.



"Porgy i Bess" (tytuł jak przyzna­wał sam Gershwin, powstał przez analogię do tytułów wielkich oper: "Tristan i Izolda", "Peleas i Melizanda"...), aczkolwiek przyjęta bar­dzo przychylnie przez publiczność, nie zyskała początkowo łaski w ocenach oficjalnej krytyki operowej. Recenzenci zarzucali Gershwinowi, że nie potrafił utrzymać muzyki w jednolitym stylu, lawirując między operą, operetką i musicalem. Do­piero wznowienie w 1941 (Gershwin nie dożył już pełnego triumfu swe­go koronnego dzieła, zmarł w 1937 na raka mózgu) przyniosło wielką rehabilitację "Porgy and Bess", a fenomenalna realizacja w 1952 przez znakomity zespół murzyński "Everyman Opera", który zaprezentował to dzieło w reżyserii Roberta Breena w 29 krajach, ugruntowała sła­wę tej ludowej opery amerykań­skiej..."




George Gershwin

Muzykę G. Gershwina znamy przede wszystkim z Broadwayowskich musicali takich jak: Amerykanin w Paryżu, Zabawna Buzia, Zwariowana Dziewczyna czy utworów orkiestrowych jak Błękitna Rapsodia...


Przeczytaj o kompozytorze TUTAJ



George Gershwin Porgy i Bess


dyrygent: David Robertson reżyseria: James Robinson scenografia: Michael Yeargan kostiumy: Catherine Zuber światło: Donald Holder projekcje wideo: Luke Halls


w rolach głównych: Angel Blue jako Bess, Golda Schultz jako Clara, Latonia Moore jako Serena, Denyce Graves jako Maria, Frederick Ballentine jako Sportin’ Life, Eric Owens jako Porgy, Alfred Walker jako Crown, Donovan Singletary jako Jake




Przeczytaj streszczenie opery TUTAJ



Spektakl dostępny bezpłatnie tylko przez 24 h - 5.06.2021r.


Metropolitan Opera

Transmisja

5.06.2021